Jak podaje portal trojmiasto.pl, władze mojego miasta prawdopodobnie dzisiaj uchwalą nadanie jednej z ulic nazwy Aleja Vaclawa Havla. Michał Stąporek, dziennikarz portalu, opisuje to tak:
"Problemem był brak oficjalnego wniosku w tej sprawie. Napisaliśmy go więc w redakcji Trojmiasto.pl. Pod wnioskiem podpisali się Jacek Naliwajek z Radia Gdańsk oraz naczelny portalu trojmiasto.pl, Michał Kaczorowski. W południe Radio Gdańsk opublikowało wniosek na swojej stronie internetowej. Do przewodniczącego Rady Miasta trafił on tuż przed godz. 15.
Wcześniej jednak zareagowali miejscy urzędnicy. Ok. godz. 14 taki sam wniosek przygotował prezydent Paweł Adamowicz i szef Rady Miasta Bogdan Oleszek. Cudnie! Z takim poparciem pomysł uhonorowania Vaclava Havla w Gdańsku nie mógł już upaść!
Miejski wniosek trafił w środę wieczorem pod obrady komisji kultury i promocji, która go zaopiniowała pozytywnie. - Wprowadziliśmy jednak małą autopoprawkę - przyznał radny Marek Bumblis, szef komisji. - We wniosku wspominano o "ulicy" Vaclava Havla, nas jednak przekonały argumenty, że "aleja" będzie odpowiedniejsza.
Dziś (czwartek, 22 grudnia) wniosek zostanie przedstawiony gdańskim radnym, którzy najprawdopodobniej go poprą. Gdy dzień później, czyli w piątek, 23 grudnia, nowa droga zostanie uroczyście otwarta dla kierowców, będzie już oficjalnie nosić nazwę alei Vaclava Havla."
Nie mam żadnych pretensji o to, iż w ten sposób uhonorowano nieżyjącego prezydenta Czech. Wkurza mnie jednak fakt, że podobnej determinacji władze Gdańska nie zaprezentowały po śmierci naszego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy wspaniałej Gdańszczanki Anny Walentynowicz. W stasunku do tych osób, władze zachowały się wręcz przeciwnie. Inicjatywy obywatelskie zmierzające do uczczenia tych wielkich Polaków w podobny sposób, były natychmiast blokowane.
Cała akcja z uczczeniem pamięci Vaclava Havla rozpoczęła się w środę 21 grudnia o godz. 7 rano, a ma zakończyć się sukcesem w piątek 23 grudnia około godziny 8.30 rano, kiedy to nastąpi uroczyste otwarcie nowej trasy. Uhonorowanie ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy ś.p. Anny Walentynowicz nie może dojść do skutku od ponad 20 miesięcy.



Już sam pomysł, żeby nadać ulicom imię tych ludzi, jest jakiś taki niedorzeczny sam w sobie.